Polskie samochody powojenne

Druga wojna światowa przyniosła poważne zniszczenia polskich zakładów przemysłowych, w tym również produkujących samochody. Zginęła także część inżynierów, odpowiedzialnych za wdrożenie do produkcji samochodu, będącego wytworem rodzimej myśli technicznej. W tej sytuacji, ponownie było konieczne skorzystanie z licencji zagranicznych. Jednakże, głównie ze względów politycznych, początkowo nie zdecydowano się korzystać z licencji włoskiej, lecz radzieckiej. Samochód miał być wówczas dobrem w zasadzie elitarnym, jak głosiły hasła, dostępnym przede wszystkim dla przodowników pracy, racjonalizatorów i inteligencji pracującej. Jednak odwilż polityczna przyniosła także zmianę nastawienia w tym zakresie. Zadecydowano, iż samochód ma być dostępny dla wszystkich, czyli w zasadzie „dla ludu”, choć oczywiście było to w praktyce tylko teorią. Znowu konieczne było oparcie się na licencji zagranicznej, tak jak w okresie przedwojennym włoskiej, gdyż jedyny całkowicie polski samochód produkowany jeszcze w katach sześćdziesiątych XX wieku – Syrena – okazał się zacofany technologicznie. Na ulicach pojawiły się więc liczne duże, a przede wszystkim małe fiaty, czyli Maluchy, o których popularności świadczy fakt, że jako jedyne z polskich samochodów powojennych są dość powszechnie spotykane jeszcze dzisiaj.

Both comments and pings are currently closed.

Comments are closed.